W miarę upływu czasu nasze dziecko rośnie i noce nie należą już do tak spokojnych – tzn. mniej ruchliwych, ale zamieniają się w nocne eskapady po łóżku. Nasza pociecha potrafi w ciągu nocy wykonać kilka pełnych obrotów, wierci się i kręci rozpychając się rączkami i nóżkami. Wy macie coraz mniej miejsca na łóżku i najzwyczajniej w świecie nie wysypiacie się. Zaczyna się wówczas intensywne poszukiwanie metod na eksmitowanie waszej pociechy do jej własnego łóżeczka.
Nie jest to na pewno proste z uwagi na to, że wasze dziecko po prostu przyzwyczaiło się do spania z wami w jednym łóżku.
Po pierwsze jako rodzice musicie być zgodni co do tego, że wasze dziecko powinno już spać samo. Nie zapominajcie przy tym, że taka decyzja nie oznacza robienia mu krzywdy, ale zapewni jemu jak i wam większy komfort snu.
Po drugie starajcie się wybrać odpowiedni moment na taką przeprowadzkę. Uważa się, że ostateczny okres to między 10. a 16. miesiącem życia. Jeśli wasza pociecha jest starsza nie zrażajcie się tym i z góry nie nastawiajcie się na niepowodzenia. Zawsze należy próbować jeśli ma się do czynienia z rozwiązaniami komfortowymi dla obu stron.
Poza tym wszystko zależy od temperamentu waszego dziecka, jego stanu zdrowia oraz ważnych wydarzeń w jego życiu. Ważne jest, abyśmy tej nauki nie uskuteczniali kiedy nasz maluszek jest chory, albo kiedy staramy się równocześnie odzwyczaić go od kilku innych rzeczy. Uczenie bowiem kilku rzeczy naraz, a zwłaszcza nauka odzwyczajania od zachowań, do których zdążyło przywyknąć to za dużo jak na taką małą osóbkę. W przeciwnym razie będziemy sobie i swojemu dziecku fundować niepotrzebny stres.
Jak zatem odzwyczaić dziecko od wspólnego spania na jednym łóżku?
Najczęściej stosowana metoda polega na tym, że jedno z rodziców siedzi w pokoju maluszka lub leży na rozłożonym obok materacu i czeka, aż ono zaśnie. Inna bardziej stanowcza zakłada, że gotowe do snu dziecko układamy w łóżeczku i wychodzimy z pokoju, wchodząc do niego jedynie kiedy dziecko zapłacze. Przytulamy wówczas dziecko, głaszczemy i znów odkładamy do łóżeczka. Oczywiście z początku będziemy raczej często do niego zaglądać, bo maluszek będzie marudził, ale w miarę wdrażania tej metody częstotliwość takich „odwiedzin” w pokoju naszej pociechy podczas jej zasypiania będzie coraz mniejsza.
Bardziej drastyczna metoda, której jednak się nie zaleca zakłada, że kładziemy nasze dziecko do łóżeczka, dajemy mu buziaka i wychodzimy z pokoju nie wchodząc do niego wtedy nawet jeśli dziecko płacze. Nie polecamy tej metody z uwagi, że jest ona zbyt stresująca dla obu stron.
Inny aspekt nauki samodzielnego zasypiania dziecka w jego własnym łóżeczku to nie uleganie wszelkim manipulacjom dzieci. Zwłaszcza maluchy ok. 2-letnie potrafią zręcznie stosować metody, które umożliwią mu wyjście z łóżka. Odczuwają wtedy nagłą potrzebę wysikania się, zjedzenia czy picia. Zdarzyć się może nawet, że naszą pociechę nagle rozboli brzuszek. Jak skutecznie ominąć te pułapki jakie na nas zastawia dziecko?
To proste, przed położeniem malucha spać dopilnuj, aby skorzystał z toalety, a picie dostał jak jest już w łóżku. Ból brzucha, który pojawia się po położeniu go do łóżka, a wcześniej nie występował najprawdopodobniej stanowi udawaną dolegliwość.
Pamiętajcie, niezależnie od metody ważne jest abyście wytrwali w postanowieniu jakie sobie założyliście i tego się cały czas trzymali, dając sobie wzajemnie wsparcie. Nie dopuszczajcie do sytuacji, w której którekolwiek z was robi coś wbrew drugiej stronie, np. bierze płaczące dziecko i kładzie się z nim w waszym łóżku. Powstają wtedy jedynie niepotrzebne konflikty i napięcia, a dziecko bez zmian śpi z wami w jednym łóżku, a wy nadal się nie wysypiacie.
Nie zrażajcie się tym, że dziecko płacze – jest to całkiem naturalne, że dziecko odczuwa lęk. Dwu- i trzylatki dodatkowo odczuwają strach, bo ich wyobraźnia płata im figle – zwykły cień pluszowego misia zamienia się w potwora, a w szafie czai się jakiś groźny, straszny stwór. W takich sytuacjach najlepszym rozwiązaniem jest rozmowa z dzieckiem i wytłumaczeniu mu, że nic złego stać mu się w nocy nie może, że tych potworów i strachów zwyczajnie nie ma i że może czuć się bezpieczne. Czasem w formie zabawy przed snem możecie zabawić się w wyganianie potworów z szafy, a kiedy już dziecko leży w swoim łóżeczku możesz zapalić lampkę dającą blade światło, poczytać mu książeczkę lub zaśpiewać jakąś miłą kołysankę, czekając aż spokojnie zaśnie. Oswajaj swojego maluszka z jego lękami stopniowo, nie funduj mu terapii wstrząsowej.
Aby ułatwić zasypianie pamiętajcie o trzymaniu się podstawowych zasad.
W miarę możliwości przestrzegajcie pory snu waszego dziecka. Stałe rytuały takie jak kąpiel, kolacja a potem układanie do snu ułatwiają zasypianie i dzięki swojej przewidywalności zapewniają spokój.
Przed snem zrezygnujcie z dynamicznych zabaw. Zamiast łaskotek i wygłupów, zabawy w ganianego czy rzucania poduszkami lepiej poczytać książeczkę, pomasować delikatnie plecki dziecka, czy pogłaskać jego główkę.
Kiedy uczysz dziecko samodzielnego zasypiania w jego pokoju, nie odgradzaj go od reszty domu zamkniętymi drzwiami czy ciemnością. Zapal lampkę dającą słabe światło i zostaw lekko uchylone drzwi.
Zasypianie dziecka nie musi także oznaczać wyciszenia całego domu, chodzenia na paluszkach przez resztę rodziny, czy zachowania zupełnej ciszy. Kiedy dziecko zasypia nie rezygnujmy ze słuchania muzyki, oglądania telewizji, czy wspólnych rozmów. Zadbajmy jedynie tylko o to by nie były one zbyt głośne.
Mamy nadzieję, że już niebawem uda wam się nauczyć swoje pociechy samodzielnego zasypiania w ich własnym łóżeczku i każda ze stron będzie dzięki temu wyspana i bardziej wypoczęta. Trzymamy kciuki. Powodzenia!
Autor: Redakcja dziecko24.pl











