Odpowiednia wilgotność powietrza
Przez cały dzień skóra twojego dziecka narażona jest na podrażnienia. Wysusza ją nawet klimatyzacja i centralne ogrzewanie. Dlatego zwłaszcza w okresie grzewczym powinno się dbać o prawidłową wilgotność powietrza w mieszkaniu.
W tym celu można nabyć przenośny inhalator – wygląda jak mini-fontanna, a oprócz jego głównej funkcji, czyli nasycania powietrza cząsteczkami wody, wpływa on także pozytywnie na nastrój domowników – delikatny szmer wody działa na nich kojąco. Na rynku dostępne są inhalatory o przeróżnych kształtach, można więc dobrać taki, który będzie pasował do stylistyki mieszkania. Przy odrobinie fantazji i po przestawieniu kilku doniczek z kwiatami można zaaranżować np. w pokoju dziennym kącik relaksacyjny, gdzie zmęczona całodzienną opieką mama będzie mogła zregenerować siły. Ważne jest, aby woda używana do nawilżania powietrza nie była niczym perfumowana. Intensywne zapachy działają na dzieci drażniąco. Przy zakupie zwracaj uwagę, by urządzenie było łatwe w czyszczeniu i np. nie zalegała w nim woda sprzed kilku dni.
Jeśli pomysł posiadania w domu mini-fontanny nie przypadł ci do gustu, możesz nawilżać powietrze w bardziej konwencjonalny sposób. Najprościej jest zmoczyć ręcznik w zimnej wodzie bez dodatku detergentów i jakichkolwiek środków zapachowych. Zawieszony na kaloryferze mokry ręcznik również skutecznie zmniejszy suchość powietrza w pomieszczeniu.
Ochrona przed słońcem i zimnem
Codzienna pielęgnacja to także ochrona przed promieniowaniem UV. Nawet, jeśli ci się wydaje, że słońce jest jeszcze bardzo słabe, nie rezygnuj z kremu ochronnego! Organizm maluszka w bardzo małym stopniu potrafi produkować melaninę – barwnik, który chroni skórę przed wnikaniem w nią promieni słonecznych. Dlatego nawet pozornie słabe słońce może spowodować u niemowlęcia oparzenia skórne. Do 6 miesiąca życia dziecka powinno się je smarować przed wyjściem na dwór preparatami z filtrami mineralnymi (czyli takimi, które zawierają na przykład tlenek cynku, dwutlenek tytanu) – odbijają one promienie słoneczne, nie pozwalając im na wniknięcie w głąb skóry. Gdy maluszek skończy pół roku, można sięgnąć do kosmetyków z filtrem mineralnym i chemicznym. Ale muszą to być kremy specjalnie przeznaczone dla wrażliwej skóry maluszka, o faktorze co najmniej 35. Gdy słońce zaczyna już mocniej dopiekać, najlepiej zaopatrzyć się w odpowiednie preparaty ochronne rozprowadzane przez apteki. Kosmetyki apteczne są bardziej wskazane, niż drogeryjne zwłaszcza dla dzieci ze skłonnością do podrażnień skóry. Ważne, żeby krem ochronny dla maluszka był bezzapachowy. Przy zakupie warto sprawdzić, czy produkt jest rekomendowany przez Instytut Matki i Dziecka lub Centrum Zdrowia Dziecka. Ponieważ zawarte w kosmetykach składniki ochronne potrzebują co najmniej 30 minut, żeby się uaktywnić, pamiętaj, że jeśli posmarujesz maluszka na chwilę przed wyjściem na dwór, nie na wiele się to zda. Jeśli zamierzasz przebywać z dzieckiem dłużej na dworze, zabierz krem ze sobą, by po upływie około 2 godzin móc ponownie nasmarować odsłonięte części ciała maleństwa. Oczywiście ochrona przed słońcem nigdy nie jest całkowita, dlatego w słoneczne dni chroń dziecko budką od wózka, czy parasolką.
Z kolei zimą szczególnie twarz niemowlęcia jest wystawiona na silne działanie mrozu, wiatru i śniegu, które podrażniają delikatną skórę, silnie ją wysuszając. Naskórek maluszka jest zbyt cienki, by zapewnić wystarczającą ochronę przed skrajnie niekorzystnymi warunkami pogodowymi. Jeśli więc w chłodny dzień wychodzisz na dwór z niemowlęciem, obowiązkowo musisz posmarować jego twarzyczkę tłustym kremem. Najlepiej, jeśli zawiera on także filtr UV – choć często lekceważymy siłę zimowych promieni słonecznych, one także mogą doprowadzić do poparzenia skórnego.
Uwaga na środki chemiczne
Oprócz czynników pogodowych, takich jak nasłonecznienie, czy wilgotność powietrza, na kondycję skóry niemowlęcia mają też bardzo silny wpływ detergenty i różne substancje chemiczne.
Najczęściej problemy skórne, czyli uczuleniowe wysypki, są wywołane stałym kontaktem skóry z substancjami uczulającymi, zawartymi na przykład w proszkach do prania, barwnikach do ubrań, kosmetykach pielęgnacyjnych (oliwce, mydle, szamponie, czy nawet pudrowej zasypce). Swędzące krostki mogę też być reakcją na lanolinę, która jest często używana przy wyrobie maści. I oczywiście wszelkie substancje zapachowe także są przez skórę niemowlęcia źle tolerowane. Po zauważeniu uczuleniowej wysypki należy najszybciej jak to możliwe sprawdzić, co ją wywołało i bezwzględnie zaprzestać używania danego produktu. Na szczęście na rynku jest tak duży wybór środków do pielęgnacji dzieci, że można znaleźć taki, który jest bezpieczny nawet dla bardzo wrażliwej i skłonnej do podrażnień skóry dziecka. Poza tym stosując się do kilku zasad, można ograniczyć możliwość wystąpienia uczulenia. Na przykład zamiast silnie uczulającego proszku do prania lepiej używać płatków mydlanych. Każde nowe ubranko należy wyprać przed założeniem go dziecku. W pierwszych miesiącach życia nie powinno się też kupować ciuszków o intensywnej barwie – duża ilość farb do tkanin to prawie pewna skórna reakcja uczuleniowa u dziecka.
Autor: Redakcja dziecko24.pl











