Dźwięki zapamiętane w bezpiecznej przestrzeni brzucha mamy pozostają w pamięci także po urodzeniu. Dziecko będzie je rozpoznawało po usłyszeniu na zewnątrz i wówczas na nowo poczuje spokój, w jakim rozwijało się przez pierwsze dziewięć miesięcy życia. Stąd bierze się niemowlęce uwielbienie dla miarowego, spokojnego bicia serca oraz głosu matki - muzyki słyszanej przez ponad połowę życia prenatalnego. W pamięci małego dziecka zapisać się mogą także takie dźwięki jak np. często słuchane przez kobietę w ciąży piosenki czy głos taty.
Przyswajanie muzyki
Dziecko przychodzi na świat i stara dostosować się do nowej sytuacji. Od narodzin pojawia się niezliczona ilość bodźców, które niemowlę próbuje przyswoić. W przypadku muzyki te możliwości są niewiarygodnie duże.
Dźwięk po dźwięku zapamiętywane są nowe doświadczenia muzyczne - choć z początku nie ma mowy o powtarzaniu. Słyszane wcześniej melodie sprawiają dziecku radość tym bardziej, gdy kojarzone są z czymś przyjemnym. Stąd na przykład kołysanki, które dziecko będzie słyszało w chwili przytulania i usypiania, z czasem same w sobie będą niosły spokój i przyjemne emocje. W ten sposób powoli kształtuje się gust muzyczny dziecka. Ważne jest, by dźwięki były też atrakcyjne dla rodzica, który z dzieckiem je słucha. Jeśli mama będzie się przy nich denerwować, maluch to wyczuje i tak jak rodzic, nie polubi ich.
Rytm i regularność
Małe dziecko szczególnie chętnie odbiera dźwięki, które są dla człowieka naturalne. Regularny rytm, który podkreśli, że muzyka pochodzi od bicia serca, oraz odległości muzyczne pozostające w zgodzie z klasyczną harmonią zostaną przez dziecko szczególnie chętnie przyjęte. Jednak nawet miłe dla ucha dźwięki trzeba dziecku dostarczać z umiarem, oszczędzając mu nadmiaru bodźców - na przykład podczas snu, kiedy to powinna panować cisza. Nie oznacza to jednak, że w trakcie snu dziecka wszyscy muszą chodzić na paluszkach, ale dobrze jest zapewnić mu optimum sprzyjającego wypoczynku, a więc lepiej odłożyć w czasie takie czynności jak odkurzanie czy przygotowywanie potraw z użyciem miksera kuchennego.
Mały meloman
Rozwijające się dziecko z czasem nie tylko odbiera dźwięki z otoczenia, ale też próbuje je powtórzyć. Maluchy odróżniają, który dźwięk jest wyższy, a który niższy, a niektóre czasem też perfekcyjnie odtwarzają jego wysokość. Nic więc nie stoi na przeszkodzie, by zabawy dźwiękowe pozostawały w zgodzie z zasadami muzycznymi, które być może w przyszłości będą przyswajane podczas nauki gry na instrumencie. Takie ćwiczenia sprzyjają kształtowaniu słuchu muzycznego i stanowią zaszczepkę dla muzycznych pasji dziecka, a ponadto są miłą formą spędzenia z nim czasu.
Rozwijanie muzycznych pasji poprzez zabawę
Nie można zapomnieć, że dziecko pozostaje dzieckiem i zapoznając je z muzyką nie chodzi o to, by na siłę wykształcić Mozarta XXI wieku. Do trzeciego roku życia rozwój opiera się na naturalnej woli dziecka do zdobywania nowych doświadczeń. Można wówczas przekazywać dziecku w zabawie pewne elementy muzyczne, ale tylko wtedy, gdy ono samo tego chce. Do pierwszych nauk można przystąpić dopiero w wieku przedszkolnym, najpierw w formie zabaw muzycznych. Na sformalizowaną naukę przyjdzie czas w wieku wczesnoszkolnym i będzie to znacznie łatwiejsze przy dużej ilości doświadczeń muzycznych wyniesionych z okresu niemowlęcego.
Sposobem na dobrą zabawę przybliżającą dziecku świat dźwięków jest wspólne wykonanie domowych instrumentów muzycznych – grzechotki z plastikowego kubeczka napełnionego niewielką ilością ryżu lub kaszy, perkusji z pokrywek garnków, gitary z plastikowego lub tekturowego pudełka i sznurka. Taka zabawa w domową orkiestrę jest świetnym sposobem na miłe i kreatywne spędzanie czasu.
Jeśli jednak jako rodzic brakuje ci fantazji do wymyślania własnych zabaw opartych na muzyce możesz sięgnąć po stare niezawodne piosenki z dzieciństwa – takie jak „Stary niedźwiedź mocno śpi” czy „Głowa, ramiona, kolana, pięty”, które poza śpiewaniem zawierają elementy do pokazywania, które urozmaicą wasze muzyczne wariacje.
Autor: Redakcja dziecko24.pl











