Po pierwsze, zaopatrz się w jeden z wydawanych w szerokim asortymencie tzw. „albumów małego dziecka”. Jest to podstawowy krok ku uporządkowaniu posiadanych zdjęć lub notatek z początkowych chwil życia bobasa. W takiej specjalnej książce, pierwszej, jaką napiszesz o własnym dziecku (sic!), znajdują się rozdziały dotyczące wieku, wyglądu, ulubionych zajęć ale też i wyżynających się ząbków i przebytych chorób. Należy także zakupić porządny klej biurowy, parę kolorowych pisaków i zakreślaczy, gdyż od naszego wysiłku zależy końcowy efekt estetyczny. Nie musisz być Rembrandtem, wystarczy, że włożysz odrobinę serca.
W dobie fotografii cyfrowej, ilustrowanie rozwoju szkraba nie powinno stwarzać większych problemów. Ważny jest wybór aparatu, którym, niczym fotoreporterzy, będziemy pracować. Być może posiadasz już starej daty „maszynę”, poczciwego Zenitha lub Smienę – odkurzenie tego typu psrtykacza ma swoje niekwestionowane zalety: osobisty stosunek do robionych zdjęć, dopieszczanie każdego kadru i czekanie z zapartym tchem na odbitki zamówione w fotolabie. Z drugiej strony, pamiętaj, że małe dziecko wykonuje mnóstwo ruchów, jest pełne życia a także nieprzewidywalne. Możliwości nowoczesnych aparatów zapewniają nam nieskończoną ilość prób, odręczną selekcję dobrych zdjęć i szybką obróbkę oraz wywołanie, np. przez Internet.
Nie tylko zdjęcia mogą pojawić się w „albumie małego dziecka”. Są to także bilety wstępu, wycinki z prasy o wydarzeniach, w których braliśmy udział razem z pociechą, kartki urodzinowe, pierwsze rysunki i wszystkie drobiazgi, jakimi wypełnione jest życie malucha. Jedną z najważniejszych informacji, jaką czuli rodzice powinni zawrzeć w „Księdze” jest rosnący i zmieniający się zasób słownika dziecka. Jakie było pierwsze słowo wypowiedziane przez roczniaka, jak brzmiało pierwsze zdanie i w jaki sposób dwulatek opisywał świat tworząc własne, często przekomiczne wyrazy? Do tych wspomnień sięgniecie z pewnością, gdy syn lub córka zaczną chodzić do szkoły i wyzbędą się wszelkich dziecinnych naleciałości.
Zatem nie przeceniajcie własnej pamięci – chociaż dzieci są naszym oczkiem w głowie, to mamy przecież wiele innych spraw, które zaprzątają naszą uwagę. Po paru miesiącach może okazać się, że nie pamiętamy wielu ciekawych i śmiesznych szczegółów, a za to odczuwamy żal, że cenny przekaz zaginął w mrokach umysłu.
Do zakładania „albumu małego dziecka” start!
Autor: Redakcja dziecko24.pl










