Dziecko24.pl logo

Dziecko24.pl FORUM

Forum dyskusyjne serwisu Dziecko24.pl

Nie jesteś zalogowany.

#1 2009-11-25 12:43:54

agawa78
New member
Zarejestrowany: 2009-05-31
Posty: 6

Przygody Misia Zdrówko - czwartek

Tej nocy Piotruś nie spał tak dobrze. Następnego dnia rano miał mieć pobraną krew na badania. Bał się ukłucia i tego, że będzie bolało. Czy doktor Adam będzie mu towarzyszył – zastanawiał się. W jego obecności czuł by się raźniej.
W końcu nadszedł ranek. Piotruś spojrzał na przyjaciół z Leśnej Doliny. Trzymajcie za mnie mocno kciuki – powiedział. O dziwo, wydawało mu się, że Miś Zdrówko porozumiewawczo mruknął okiem, jakby chciał mu powiedzieć „Nie martw się kolego, dasz radę. Wszystko będzie dobrze”.

     W tym samym momencie do pokoju wszedł doktor Adam. A może to on mrugał do Piotrusia?
- No i jak, gotowy? Możemy pójść do gabinetu? – zapytał.
- Nie wiem – przyznał chłopczyk. Boję się, że będzie mnie bardzo bolało.
- Posłuchaj mnie, Piotrusiu. Boimy się różnych rzeczy, i to jest całkiem normalne. Powiem więcej, powinniśmy się bać, bo wtedy jesteśmy ostrożniejsi. A pobranie krwi rzeczywiście nie jest przyjemne i trochę boli. Ale musimy je wykonać. I ty o tym doskonale wiesz. Dlatego nie martw się, jak nawet poleci kilka łez. Nie należy się tym przejmować. Ważne jest, żebyś pokonał swój strach przed bólem. Zobaczysz wtedy, że nawet pobranie krwi, mimo że trochę boli, nie jest aż takie straszne.
- A będzie pan ze mną? – Piotruś nadal był niepewny.
- Oczywiście. I powiem Ci jeszcze, że zaraz po badaniu czeka na ciebie kolejna opowieść o przygodach zwierzątek z Leśnej Krainy. Mogę ci tylko zdradzić, że dzisiaj będzie „mrożąca krew w żyłach” i Miś Zdrówko będzie miał pełne ręce roboty.
- W takim razie chodźmy już na to badanie. Chcę mieć je za sobą i poznać tą niesamowitą przygodę.
- Dzielny chłopiec – pan doktor pogłaskał Piotrusia po głowie.

   Pobranie krwi rzeczywiście nie było aż takie straszne. Prawda, że trochę bolało. Ale Piotruś wiedział już, że nie musi wstydzić się tego, że się boi. To pomogło mu podczas badania. Po nim zaraz pobiegł do świetlicy – nie mógł się już doczekać kolejnej opowieści.


       „Mieszkańcy Leśnej Doliny wspaniale spędzali wakacje. Czas upływał im na odpoczynku i zabawie. Każdy dzień przynosił nowe przygody. Wspaniale było bawić się z przyjaciółmi. Maciuś, Krzysiu, Stasiu i Jurek rozgrywali właśnie kolejny zacięty mecz piłkarski.
- Podaj do mnie, Stasiu! –krzyknął Krzysiu.
Stasiu dokładnie podał piłkę do nadbiegającego Krzysia, a ten strzelił pięknego gola.
- Na cześć najlepszej drużyny Hip, hip hurra! – zawołał uradowany Krzysiu.
- Nie tak szybko. Zaraz wyrównamy – Jurek i Maciuś bardzo nie lubili przegrywać.
Gra toczyła się dalej. W końcu zmęczeni zawodnicy padli na trawę.
- Ale super nam się grało, prawda?
- Tak, Jurku. To było wspaniałe spotkanie....
- W co będziemy się teraz bawić? Może pójdziemy na huśtawki? Zaproponował Maciuś.
- Huśtawki to nuda – mruknął Krzysiu. Dobre są dla maluchów. Wymyślmy coś innego.
- Może w podchody? – była to ulubiona zabawa Stasia.
- W podchody bawiliśmy się wczoraj – trudno było wymyślić nową ciekawą zabawę.
- Już wiem – krzyknął Krzysiu. Zorganizujemy tor przeszkód, a potem zrobimy zawody, kto pierwszy przez niego przejdzie. Co wy na to?
- Świetny pomysł! – Maciuś, Stasiu i Jurek przytaknęli ochoczo. Zaczynajmy od razu!
Chłopcy szybko ruszyli do pracy. Chcieli zbudować naprawdę trudny tor. W końcu przeprawa przez niego miała być prawdziwym wyzwaniem.

       Po pewnym czasie tor był gotowy. Stanęli przed nim zadowoleni. Tylko Krzysiu pokiwał głową. Czegoś mu brakowało.
- Słuchajcie, musimy jeszcze wspiąć się po czymś naprawdę wysokim. Może na  drzewo? Albo nie, wejście na tą skałę będzie trudniejsze. Prawdziwa próba!
Jurek, Maciuś i Stasiu z przestrachem popatrzyli na skałę i siebie. Była naprawdę wysoka!
- Nie uważasz, Krzysiu, że może to być niebezpieczne? – nieśmiało zauważył Stasiu. Ta skała jest bardzooooo wysoka i stroma!
- Nie bądź baba, Stasiu. Zresztą jak nie chcesz i się boisz to nie musisz się na nią wspinać. Tylko, że wtedy nie przejdziesz naszego toru przeszkód i nie zdobędziesz odznaki Małego Zdobywcy!
Stasiu zawstydził się. Może w rzeczywistości wejście na skałę wcale nie okaże się takie trudne. Bardzo zależało mu zdobyciu odznaki. No i nie chciał wyjść na tchórza przed kolegami
- Co ty, tylko tak mówię. Zobaczymy jeszcze, kto z nas będzie najszybszy – zaperzył się Stasiu. Teraz jeszcze bardziej zaczęło zależeć mu na zwycięstwie!
- Do startu, gotowi, START – krzyknął Krzysiu.
     Jelonek, Zajączek, Lisek i Jeżyk ruszyli ile sił w nogach. Każdy z nich chciał okazać się najlepszy.
Pierwszy etap okazał się być bardzo prosty. Pokonali go bez problemów i równocześnie dobiegli do skały.
I tutaj zaczęło się prawdziwe wyzwanie. Skała bowiem nie tylko okazała się być wysoka i stroma, ale dodatkowo też śliska. To bardzo utrudniało wykonanie zadania.
Jurek i Maciuś zostali w tyle za Krzysiem i Stasiem, przed którymi szczyt był tuż-tuż. Wspinali się z tą samą szybkością – nie było wiadomo, kto zostanie zwycięzcą.
W pewnej chwili Maciuś krzyknął głośno i zatrzymał się w połowie drogi, Nie mógł już dalej iść.
- Ratunku, coś złego stało się z moją nóżką! Wykręciła mi się i nie mogę nią ruszyć. I bardzo mnie boli.
Do zrozpaczonego Liska podszedł Jeżyk. Nie płacz, zaraz ci pomożemy.
Krzyk Maciusia usłyszał także Stasiu. Przez krótką chwilę zastanawiał się, czy może udać, że nic nie usłyszał i wspinać się dalej. Tak bardzo przecież chciał wygrać! Ale Maciuś to jego przyjaciel, który potrzebuje teraz pomocy. Odwrócił się więc i ostrożnie zszedł do Liska. Po chwili dołączył do nich także Krzysiu. On też nie mógł zostawić przyjaciela w potrzebie.
- Ostrożnie, Maciusiu. Staraj nie opierać się na bolącej nóżce. Oprzyj się na nas, a my pomożemy ci zejść – Stasiu został kierownikiem akcji ratunkowej.

       Gdy byli już na dole, oglądnął skręconą nogę Liska. Bardzo opuchła i jeszcze bardziej bolała.
- Nie wygląda to dobrze, Maciusiu. Koniecznie musimy zanieść cię do Misia Zdrówko. Nie martw się, on na pewno ci pomoże. Chodźmy, nie ma na co czekać – koledzy ostrożnie podnieśli Liska. Po paru minutach byli już w gabinecie pana doktora. Na szczęście Miś Zdrówko mieszkał blisko miejsca zabaw dzieci.
- Panie doktorze, panie doktorze, potrzebujemy pomocy – krzyczeli chłopcy. Martwili się, co będzie, gdy nie zastaną go na miejscu.
Na szczęście Miś był i usłyszał chłopców. Pomógł im wnieść Maciusia do gabinetu i położyć go na kozetkę.
- Co my tu mamy, chyba skręconą kostkę. Noga jest obolała i opuchnięta, ale na szczęście nie wydaje mi się, aby była złamana. Dla pewności zrobimy zdjęcie.

     Miś Zdrówko zrobił prześwietlenie. Nie mylił się. Nie była złamana
- Maciusiu, teraz zrobię ci opatrunek i założę lekki gips. Będziesz musiał                        więcej odpoczywać a mniej chodzić i biegać. No i oczywiście masz zakaz wspinania się po stromych skałach – tak jak i wy, chłopcy – groźnie spojrzał na pozostałą trójkę. Krzysiu. Jurek i Stasiu zawstydzeni spuścili oczy. Nie lubili, gdy Miś Zdrówko mówił tak do nich. Wiedzieli jednak, że ma rację.
- No ale muszę was też pochwalić. Zdaliście egzamin dobrego przyjaciela, więc należy się wam odznaka Dobrego Przyjaciela. A dodatkowo umieliście pomóc koledze. Zrobiliście wszystko jak należy. Moje gratulacje.
Tym razem zwierzątka zaczerwieniły się z zadowolenia. Jak miło być pochwalonym przez pana doktora!
- A dla ciebie, Maciusiu, mam odznakę Dzielnego Pacjenta.

        Lisek do końca wakacji musiał nosić gips. Nie mógł grać z przyjaciółmi w piłkę, bawić się w podchody ani w piratów na domku na drzewie. Ale Zajączek, Jelonek i Jeżyk nie zapomnieli o nim i wspólnie bawili się w nowe zabawy, w które mógł się też bawić Lisek”.

    Lisek był bardzo dzielny. Tak jak ja podczas pobierania krwi. I też miał prześwietlenie – jak ja – pomyślał zadowolony Piotruś. Zapomniał już o porannym strachu. Zdarzają się różne rzeczy. Pan doktor miał rację – strach wcale nie jest czymś złym. Gdyby Lisek się bał, byłby bardziej ostrożny i nie wspinałby się tak wysoko. I nie skręciłby sobie nogi.
Kolejny dzień w pobytu w szpitalu oprócz strachu i bólu przyniósł Piotrusiowi satysfakcję z jego przełamania oraz bardzo ważną wiedzę. Zmęczony przeżyciami szybko zasnął. Tej nocy spał bardzo mocno.

Offline

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB