Z problemem „niegrzeczności” dziecka boryka się każdy rodzic. Wiadomo, że dzieciaki wypróbowują wszystkie swoje sztuczki na najbliższych, często chcąc manipulować otoczeniem.
Punkty i nagrody
Pisaliśmy już, czy i za co nagradzać nasze maluchy. Zobaczmy jak uplastycznić te czynności, aby stały się atrakcyjniejsze dla dzieci i skupiły ich uwagę, o co nam właśnie chodzi.
Nagrody – są pozytywnym skutkiem dobrego zachowania malca, ale nie należy przesadzać z wartością materialną nagród. Dziecko lubi nowe zabawki czy słodycze, ale pamiętajmy, że to równia pochyła, po której łatwo można popaść w... długi! Maluch powinien wiedzieć, że o lizaka, lody czy o jedną obejrzaną bajkę więcej warto się starać, ale warto również wynagradzać dziecko serdecznym uściskiem, uśmiechem namalowanym na tablicy czy wspólnym szaleństwem na sankach.
Punkty – starsze dzieci, trzyletnie, są już świetnie obeznane z matematyką dobrych i złych zachowań. Przełożenie im tego na język wizualny da zatem wspaniałe rezultaty! Wykonajmy tabelkę dni w miesiącu czy tygodniu oraz różne kolorowe naklejki – np. z uśmiechniętą i smutną buźką. Po całym dniu można wspólnie z dzieckiem omówić jego zachowanie i wkleić odpowiednią buźkę – dobrze jest również nagradzać buźką od razu po wykonaniu przez malucha jakiejś poleconej czynności. Dziecko jest wtedy silniej zmotywowane, gdyż widzi natychmiastową reakcję na to, co robi. Zaskakujące jest, jak przedszkolaki są zachwycone takimi tabelkami! Nigdy jednak nie odbierajmy dziecku jego zarobionych punktów – są jego własnością!
Konsekwencja – nie bójmy się jej! Jest dobra zarówno, kiedy staramy się o podwyżkę, jak i w wychowywaniu dzieci. Choć kroi nam się serce, postarajmy się wytrwać przy zakazie. W ciągu dnia dziecko może często zmieniać swoje postępowanie, jednak liczy się ogólny efekt, a nie tylko jedno słodziutkie „Przepraszam” koło pory dobranocki. Maluch szybko się nauczy, że do 19 może robić co chce, byle potem szybko przeprosił i sprawa załatwiona. Wszystkie takie manipulacje rodziną wynikają z tego, że dziecko do 6-7 roku życia kształtuje poczucie norm społecznych. Jest urodzonym anarchistą, egoistą i rojalistą – z sobą na tronie oczywiście. Dopiero nasze codzienne wychowywanie, tłumaczenie i przede wszystkim dawanie dobrego przykładu stwarza w dziecku pojęcie o normach panujących na świecie.
Co inni na to?
Często obawiamy się konsekwencji zachowania naszego szkraba tylko, kiedy „ktoś” widzi lub słyszy. Inni ludzie nie powinni być dla nas wyrocznią, często bowiem spotkamy się z zupełnie niesprawiedliwą oceną. Jeśli nasze dziecko jest nieśmiałe, to czy każemy mu na siłę przywitać się z nieznajomym? A czy, gdy jest nadpobudliwe, będziemy mu kazali bawić się w jednym kącie piaskownicy? NIE! Każdy jest inny, każdy jest dobry – to, na ile zaakceptujemy wnętrze czy charakter naszego dziecka, zależy nie tylko reakcja otoczenia, ale też poczucie własnej wartości pociechy. W większości bowiem, pozostaniemy tacy, jacy zostaliśmy urodzeni i wychowani przez pierwsze lata dzieciństwa.
Powinniśmy również unikać porównań – czy my chcielibyśmy, by do nas mówiono: „Jesteś nie tak inteligentny jak X, masz za dużo kilogramów – spójrz na taką Y! lub Z zarabia więcej od ciebie – jesteś niezaradny!” Przypomnijmy sobie, czy przykład lepiej uczącej się koleżanki czy kolegi o śnieżnobiałym kołnierzyku i zawsze czystym ubranku, nie działał na nas, jak płachta na byka? Powinniśmy unikać również porównań „rodzinnych” w zakresie rodzeństwa czy mówić: „Jesteś taki sam/taka sama jak...!” To krzywdzi, bo przecież nikt nie zamieni się w kogoś innego ani nie przejmie nagle jego, choćby jak najbardziej pozytywnych cech.
Na koniec cytat z Janusza Korczaka, polskiego wybitnego pedagoga:
„Nie ma dzieci – są ludzie; ale o innej skali pojęć, innym zasobie doświadczenia, innych popędach, innej grze uczuć. Pamiętaj, że my ich nie znamy.”
Autor: Redakcja dziecko24.pl











