Kiedy wychowujemy, koncentrujemy się na zwykłych sprawach, jak przyzwyczajanie do porządku, grzecznego mówienia „Dzień dobry!” i nie wystawiania języka. Takimi sytuacjami wypełniony jest każdy z 365 dni w roku. Jak więc zatem skłonić nasze pociechy do grzeczności, by bez obaw można było z nimi wyjść do restauracji czy na spacer?
Pierwsza odpowiedź brzmi – wzór idzie z wysoka. Nie możemy oczekiwać od naszych dzieci pozytywnych zachowań, których wcześniej samemu nie prezentowaliśmy. Jest to być może trywialne, lecz nie da się ukryć, obowiązujące. Niestety, wpływ przedszkola, szkoły czy podwórka, nie powinien nas usprawiedliwiać w nadmiarze. Jak mówi przysłowie „czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci”. Przykład rodziców jest pierwszy i obowiązujący w dalszym życiu człowieka. W umyśle malucha tworzy się matryca – pierwowzór zachowań i przekonań, które w niedużym stopniu mogą być później zmieniane. Jeśli mamy w zwyczaju miłe witanie się z sąsiadami, dbamy o dobre stosunki z otoczeniem, nasza pociecha z pewnością przejmie od nas ten system kontaktów z drugim człowiekiem.
Od przedszkola...
Kiedy nasz maluch przestaje spędzać z nami 24h/dobę nasz wpływ na jego zachowanie maleje, lecz wciąż jest istotny. Kontakty z rówieśnikami wywołują wiele emocji, z którymi dziecko musi sobie radzić samo – możemy mu w tym pomóc rozmawiając, ale końcowe rozwiązanie należy do niego. W wieku 3-6 lat maluchy często rozwiązują konflikty metodą siłową – nie potrafią znaleźć odpowiednich słów czy powstrzymać narastającego gniewu lub złości, by spokojnie podejść do frustrującego doświadczenia. Dlatego popychanie, bicie czy ciągnięcie za włosy to tylko próbka repertuaru krewkich maluchów. Oczywiście, jeśli nasze dziecko jest zachowawcze czy raczej spokojne, inaczej zareaguje – może płakać lub zacząć bać się natarczywej koleżanki czy kolegi. W każdym wypadku należy wkroczyć do akcji – lecz nie od razu. Wytłumaczmy przedszkolakowi, co zrobił źle i jak może to naprawić i pozwólmy mu samemu zdecydować, jak postąpić. Agresja wywołuje agresję, lecz podstawy „piaskownicowego” survivalu i asertywności powinien znać każdy, również rodzice, by nie denerwować się przy każdej garści piasku wysypanej na małą głowę.
Nagradzanie
Wiadomo, że nagrody wspomagają każdą naukę. Natomiast trzeba się zastanowić nad ich rodzajem i częstotliwością dawania. Czy za dobre zachowanie w sklepie od razu należy się lizak czy chrupki? Czy może w zupełności wystarczy pochwała, całus i promienny uśmiech mamy czy taty? Jeśli chcemy, żeby nasza córeczka czy synek podchodzili do życia materialistycznie, proste wynagradzanie zabawką czy potem drobną kwotą pieniężną to pierwszy krok, by właśnie tak się stało... Wspólnie spędzony czas, zabawa, spacery i przytulanie powinny być właściwą reakcją świadomych i kochających rodziców. Zamiast jednej, przeczytanie dwóch książeczek na dobranoc, zamiast zwykłego spacerku – transport na barana! Uczmy nasze dzieci, że świat zbudowany jest na pozytywnych relacjach, a przede wszystkim na uczuciach miłości i szacunku do drugiego człowieka. Za tak podstawowe rzeczy, jak grzeczność dziecka, nagrodą jest dobre samopoczucie zarówno jego, jak i jego rodziców.
Źródło: Redakcja dziecko24.pl










