Po pierwsze – naturalne witaminy. W żywieniu malca, ale i całej rodziny, nie powinno zabraknąć owoców i warzyw. Pamiętajmy, że często przeziębienia i grypy atakują lawinowo wszystkich domowników, czego efektem może być „sanatorium kaszlaków”. Codzienna dieta, w której nie brakuje sezonowych owoców i warzyw to fundament poprawnie działającego układu immunologicznego. Zapominamy o tym, sięgając tylko po preparaty dostępne w aptekach. Witaminy, suplementy diety i syropy podnoszące odporność są rozwiązaniem doraźnym i powinno się je stosować po konsultacji z lekarzem. Zdarza się bowiem, że nie przestrzegając zaleceń z ulotki lub chcąc zapewnić lepszy efekt preparatu, wprowadzamy do organizmu zbyt dużą dawkę substancji, a organizm po prostu je wydala. O tym, że jedzenie jest najlepszym lekarstwem, wiedzieli już starożytni.
Po drugie – ruch. Silne i dobrze odżywione ciało nie dopuści tak łatwo do siebie wirusa. Nawet, jeśli temperatura spadnie do minus kilku stopni, lecz nie jest zbyt mokro czy zbyt wietrznie, powinniśmy wychodzić na szybkie spacery z dziećmi. Można urządzić wyścig po parkowych ścieżkach, rzuty śniegowymi kulami czy toczenie bałwana. Prawie każda pogoda jest dobra, o ile poprawnie ubierzemy malca. Nieprzemakalne i ciepłe, lecz zapewniające wentylację ubrania i buty powinny się spisać. Nie przegrzewajmy jednak dziecka. Jeśli mamy w planach szaleństwo na sankach, podkoszulek i cieplejsza bluza pod kurtkę całkowicie wystarczą. Po powrocie do domu przebierzmy malucha w suchą bieliznę i podajmy rozgrzewającą herbatkę czy kakao.
Po trzecie – unikać zbiorowisk chorobowych. Trudno jest to oczywiście wykonać, jeśli nasze dziecko chodzi do przedszkola czy żłobka. Warto jednak dołożyć wszelkich starań, by w okresie wzmożonych zachorowań nie prowadzić malucha tam, gdzie kontakt z wirusami i bakteriami jest „więcej niż pewny”. Szpitale, wielkie sklepy, a także odwiedziny u chorej babci czy pokasłującego dziecka koleżanki to nie jest najlepszy pomysł. Ponad własną wygodę czy dobre zdanie u rodziny, poczekajmy z podobnymi wyprawami lub przynajmniej nie bierzmy ze sobą malucha. W przedszkolu i żłobku, pomimo istniejącego zakazu przyprowadzania chorych dzieci, takie sytuacje są nader częste. Jedyne, co możemy zrobić, to poruszyć ten temat na zebraniu rodzicielskim i poprosić innych rodziców o odpowiedzialne zachowanie oraz samemu zachowywać się odpowiedzialnie.
Autor: Redakcja dziecko24.pl











