W grupie dzieci w wieku od 0 do 5 roku życia, czyli w okresie najważniejszym dla rozwoju mowy, aż 90% trwałych uszkodzeń słuchu to uszkodzenia wrodzone. Tylko u połowy dzieci z wrodzoną wadą słuchu stwierdza się obecność czynników ryzyka uszkodzenia słuchu. Oznacza to, że ani lekarze, ani rodzice nie mają w tych przypadkach podstaw do tego, by podejrzewać problem ze słyszeniem u malucha.
Badania dowodzą także, że krytyczny dla rozwoju mowy jest właśnie okres tych pierwszych 6 miesięcy życia dziecka. Jeśli otrzyma ono na czas odpowiednią pomoc, ma szansę na harmonijny rozwój, podobny do prawidłowo słyszących rówieśników. Zwykle brak podejrzeń i czynników ryzyka wystąpienia u dziecka wady słuchu myli rodziców, a to niestety sprawia, że zbyt późna diagnostyka wpływa na mniejszą efektywność leczenia. Zbijająca z tropu jest też wokalizacja (wydawanie dźwięków) w pierwszym półroczu życia, nazywane głużeniem lub gruchaniem, która jest czynnością odruchową, niezależną od słuchu. Ponieważ dziecko z uszkodzeniem słuchu zachowuje się pod tym względem podobnie jak inne niemowlęta, rodzice mogą uważać, że słyszy, nawet jeśli czasem ich zaniepokojenie rodzi fakt, że niemowlę nie budzi się, gdy w pokoju pojawia się hałas. Pierwsze istotne różnice pojawiają się w drugim półroczu życia, kiedy prawidłowo słyszący maluch zaczyna świadomie naśladować dźwięki otoczenia (gaworzyć). Dziecko z głębokim uszkodzeniem słuchu milknie lub przeciwnie - zachowuje się nienaturalnie hałaśliwie.
Jeszcze większe problemy z oceną reakcji słuchowych niemowlęcia mogą mieć rodzice dzieci z uszkodzeniem słuchu mniejszego stopnia - w tym okresie życia dziecko znajduje się na ogół bardzo blisko źródła głosu - jest noszone na rękach, wożone w wózku. Brak reakcji na dźwięki z większej odległości rodzice mogą wtedy przypisywać nadmiernej koncentracji niemowlęcia na bliskim otoczeniu, np. na zabawce, czy osobie, która przebywa w bezpośrednim kontakcie z dzieckiem.
W naszym kraju dzięki olbrzymiemu sercu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w 2001 narodził się Program Powszechnych Przesiewowych Badań słuchu u Noworodków, realizowany we wszystkich oddziałach noworodkowych w kraju.
Jako test przesiewowy wybrano rejestrację otoemisji akustycznych. Badanie wykonuje się na oddziale noworodkowym w drugiej dobie życia dziecka, a jeśli test wypadnie nieprawidłowo - powtarza się go w dniu wypisu ze szpitala. Niezależnie od wyniku badania przesiewowego personel oddziału noworodkowego zbiera informacje na temat czynników ryzyka uszkodzenia słuchu. Grupa dzieci z czynnikami ryzyka uszkodzenia słuchu wymaga co najmniej kilkumiesięcznej obserwacji z powodu ryzyka późniejszego ujawnienia się niedosłuchu (nawet jeśli wynik badania przesiewowego wypadnie prawidłowo).
Dzieci z nieprawidłowym wynikiem badania przesiewowego oraz dzieci, u których stwierdzono obecność czynników ryzyka uszkodzenia słuchu kierowane są do ośrodków, w których wykonywane są badania diagnostyczne. Dzieci, u których istnieje ryzyko późniejszego ujawnienia się niedosłuchu pozostają pod okresową kontrolą tak długo, jak długo istnieje zagrożenie.
Zgodnie z założeniami Programu, dziecko z podejrzeniem obustronnego niedosłuchu, powinno być zdiagnozowane najpóźniej do 3 miesiąca życia. W przypadku rozpoznania trwałego uszkodzenia słuchu kierowane jest do jednego z ośrodków wczesnej interwencji, którego zadaniem jest wdrożenie programu pomocy do 6 miesiąca życia - dopasowanie dziecku aparatów słuchowych i rozpoczęcie programu rehabilitacji. Ośrodek sprawuje nad dzieckiem systematyczną kontrolę audiologiczną, foniatryczną, logopedyczną, psychologiczną i zapewnia wielospecjalistyczną diagnostykę i opiekę pediatryczną. Codzienna rehabilitacja odbywa się możliwie najbliżej miejsca zamieszkania dziecka.
Fundacja zakupiła sprzęt do badań przesiewowych dla wszystkich oddziałów noworodkowych w Polsce. Uzupełniła wyposażenie 67 ośrodków audiologicznych i laryngologicznych oraz 9 ośrodków wczesnej interwencji.
KTÓRE DZIECI OKRESLA SIĘ MIANEM NORMALNIE SŁYSZĄCYCH?
Normalnie słyszące dziecko odbiera bez problemu dźwięki w granicach od 0 do 20 dB. O lekkim uszkodzeniu słuchu mówimy, gdy ucho jest w stanie wychwycić dźwięki od 21 do 40 dB, o średnim (umiarkowanym) od 41 do 70 dB, o znacznym od 71 do 90 dB, uszkodzenie głębokie to odbieranie dźwięków dopiero od 91 i więcej dB. Ludzki głos zazwyczaj wytwarza dźwięki o natężeniu 50-60 dB, podczas gdy duży pies, szczekając wytwarza 70-80 dB. Stąd maluch mógł słyszeć szczekanie psa, ale już nie zdań wypowiadanych przez rodziców. Ponadto małe dziecko może reagować na wibracje powietrza spowodowane przez dźwięki i na nie właśnie reagować. Tak więc nie należy lekceważyć wyników badań i przy najmniejszym podejrzeniu problemów ze słuchem, skontaktować się ze specjalistyczną poradnią.
UTRATA SŁUCHU MOŻE BYĆ TAKŻE NASTĘPSTWEM INNYCH CHORÓB
Poza problemami dotyczącymi dzieci, które urodziły się z wrodzoną wadą i wymagają intensywnej terapii i szybkich działań, jest też coraz więcej dzieci, które tracą słuch w starszym wieku, w wyniku przebytych chorób. Bardzo wielu z tych chorób oraz ich skutków, można uniknąć, stosując się do kilku prostych zasad.
Pamiętajmy, że naturalnym sposobem oddychania człowieka jest oddychanie przez nos. Gdy dziecko ma infekcję i katar, w sposób naturalny zaczyna oddychać buzią, a czasem robi to nawet wówczas, gdy nosek nie jest zatkany. Należy zwracać na to uwagę i zachęcać dziecko do oddychania przez nos. Dzięki temu powietrze jest nawilżone, ogrzane, oczyszczane z różnego rodzaju zanieczyszczeń, które zatrzymują się w kanałach nosowych. Natomiast jeśli dziecko wdycha powietrze ustami, wszystkie zanieczyszczenia przedostają się do dalszych odcinków układu oddechowego. To właśnie powoduje, że pojawia się infekcja atakująca także narząd słuchu.
Zdarza się także i tak, że pediatra na etapie badania dziecka, u którego rozwija się infekcja zapomina zajrzeć do jego uszu. Oczywiście są infekcje, które omijają narząd słuchu, ale niestety zdarzają się i takie, które sprawiają, że w uszach może zbierać się płyn, który zalegając przez dłuższy czas, powoduje niedosłuch przewodzeniowy. Należy też pamiętać, że podczas choroby, która zaatakowała także uszy, u dziecka nie rozwija się mowa. Dlaczego? Dzieje się tak, ponieważ maluch nie słyszy otaczających go dźwięków oraz głosów opiekunów. Problem ten nabiera dużego znaczenia, gdy weźmie się pod uwagę fakt, że infekcje uszu nabyte we wczesnym dzieciństwie to bardzo częsta przyczyna późniejszych problemów dziecka w szkole. Dziecko dość często, co jest widoczne zwłaszcza na etapie szkoły pisze, to co słyszy. W przypadku popełniania dużej ilości błędów warto pomyśleć, czy nie bierze się to właśnie z niedosłuchu.
Podstawowym zadaniem, które możemy spełnić zapewniając dbałość o jego słuch to dbać o jego uszy. Jak to robić? Oto kilka zasad utrzymania prawidłowej higieny uszu:
- Po pierwsze – czyścić. Nie należy jednak wkładać patyczków czyszczących do przewodu słuchowego zewnętrznego ucha dziecka. Uszy należy czyścić przy pomocy patyczka tylko wokół kanału słuchowego. Wprowadzenie patyczka do środka ucha może spowodować wepchnięcie gromadzącej się woskowiny jeszcze głębiej, przyklejenie jej do błony bębenkowej i zaczopowanie woskowiną. Sprawdzanie i czyszczenie wnętrza ucha zawsze powinien robić lekarz lub pielęgniarka.
- Po drugie - zawsze zasłaniać uszy dziecka podczas spaceru, gdy temperatura spada poniżej 15 C. Jeśli ucho jest już zainfekowane, to przy każdym wyjściu dziecka na zewnątrz zabezpieczyć je przed wiatrem np. opaską, czapeczką, zatykać je watą.
- Po trzecie należy zwracać szczególną uwagę na chronienie uszu, jeśli dziecko chodzi na basen - czyścić uszy z wody, a po wyjściu na dwór zakładać czapkę. Jeśli po wizytach na basenie infekcje powtarzają się warto pomyśleć o zastosowaniu wkładek silikonowych do uszu do pływania lub po prostu zrezygnować z pływania.
- U małych dzieci należy stosować czapeczki wiązane pod brodą - podtrzymują żuchwę i domykają usta, dzięki czemu uszy dziecka są mniej narażone na infekcje, ale dodatkowo zmuszają je do oddychania przez nosek.
- U malutkich dzieci – zwłaszcza noworodków warto zadbać, aby podczas kąpieli zasłaniać jego uszka.
- Dobrym pomysłem jest odwiedzanie raz na rok z dzieckiem laryngologa i sprawdzanie czy woskowina nie czopuje uszu.
- Uczmy dziecko prawidłowego oczyszczania nosa - można to zrobić naprzemiennie zatykając jedną dziurkę i zachęcając malucha do dmuchania przez drugą. To ważne z uwagi na minimalizowanie ryzyka rozprzestrzeniania się infekcji nosa na gardło, oskrzela i uszy.
- Jeśli zaobserwujemy, że w uchu zbiera się płyn, pozwalajmy jeśli jest to oczywiście starsze dziecko na żucie gumy rozpuszczalnej - podczas pracy żuchwy płyn z ucha mechanicznie jest odprowadzany do gardła.
- Kiedy pojawi się problem zaczopowanego woskowiną uszka idź z dzieckiem do laryngologa – zapewne zleci on zabieg czyszczenia uszu poprzez zastosowanie płynów rozpuszczających woskowinę. Nie rób niczego na własną odpowiedzialność, bo zamiast pomóc możesz zaszkodzić. W przypadku małych dzieci doświadczenie i wiedza są niezbędnym elementem leczenia małych pacjentów.
- Dziesiąta zasada mówi, że po każdym zapaleniu ucha środkowego leczonym antybiotykiem, należy skontrolować stan ucha u specjalisty oraz wykonać badanie kontrolujące poziom słyszenia u dziecka.
Autor: Redakcja dziecko24.pl











